Jak rzuciłam palenie? Kuracja z Tabex





Tylko dla zdecydowanych!

Paliłam 10 lat, w tej chwili nie palę blisko 3,5 miesiąca, zaczęłam w połowie grudnia  zeszłego roku. Żałuje jedynie, że wcześniej nie próbowałam cokolwiek z tym zrobić! 
Nie palę i nie łapię się już na tym , że przelatuje mi przez głowę myśl "ale bym zapaliła". Teraz istnieje już jedna myśl  : " Nie chcę do tego wracać" Rzucając palenie miałam inne nastawienie, chciałam rzucić, stawałam się coraz bardziej świadoma tego, że dla mojego zdrowia to nie pozostanie obojętne. Nie stało się to z dnia na dzień, nie oświeciło mnie jednego dnia, to był powolny proces i myślę, że to miało ogromny wpływ na skuteczność terapii. 
Wszystko trwało około roku, z mocnych zeszłam na super lighty , wypalałam ok. 10 sztuk dziennie głównie wieczorami. Oczywiście były dni kiedy wypalałam więcej w 'gorsze dni' , ale starałam się nie palić jak dawniej- czyli w każdej możliwej sytuacji.
O Tabexie dowiedziałam się od mojego brata, który można powiedzieć, że był weteranem jeżeli chodzi o rzucanie palenia( w tej chwili nie pali). Zaczęło się od mamy, która zaczęła właśnie z Tabexem i nie pali od połowy zeszłego roku. Potem byłam ja, mój brat i już na ostatku została najmłodsza siostra ᵔᴥᵔTata nie pali od ponad 10 lat . Tak więc cała rodzina była 'skażona' problemem nikotynowym. 


Do rzeczy, jak to działa  i czy w ogóle działa ?

Lek jest dostępny bez recepty. Kuracja trwa 25 dni, w opakowaniu jest 100 tabletek, a  cena Tabexu to ok 50- 60 zł . Postępujemy wg. ściśle określonej instrukcji, jaką podają w ulotce. 



Substancja czynną jest CYTYZYNA, która, działa na te same receptory co nikotyna , dzięki czemu łagodniej przechodzimy okres odstawienia papierosów. Bardzo zręczne oszustwo ᵔᴥᵔDla naszego organizmu wystarczające, żeby móc sobie poradzić z najgorszym okresem. 
Zaczynając kuracje mamy asekuracyjne 4 dni w których możemy sobie pozwolić jeszcze na palenie, ale 5 dnia bezwzględnie koniec z papierosami. Wg. ulotki ani jednego, ponieważ od tego zależy trwałość kuracji. Już pierwsze 3 dni pokazuje skuteczność Tabexu, papierosy zwyczajnie przestają nam "smakować". Może brzmi to dziwnie, ale  smakują  jak siano, nie ma "satysfakcji z palenia" w efekcie kończymy w połowie i wyrzucamy peta ᵔᴥᵔIm bliżej 5 dnia tym efekt mocniejszy,  chęć na papierosa słabnie z dnia na dzień., ale... UWAGA NA  PUŁAPKI!

PUŁAPKA NR 1 prowadząca do PUŁAPKI nr 2 
Nieregularne przyjmowanie leku. Ważne jest, aby przyjmować systematycznie tabletki, one na chwile obecną pełnią role naszych 'papierosów' i tak jak do tej pory paliliśmy ich kilka -kilkanaście dziennie tak teraz tabletki pełnią role zamiennika. Pilnujmy się, notujmy, ustawiajmy alarm dzięki czemu unikniemy efektu domina i wpakowaniu się w pułapkę nr 2.

PUŁAPKA NR 2 :
Tydzień lub dwa z Tabexem- " Nie chce mi się już palić, nie ma potrzeby brać tabletek, już teraz dam sobie radę " Niestety w ten sposób zrobili zarówno moja mama jak i mój brat. Zuchwale pozwolili sobie przerwać kuracje i w efekcie znów wrócili do palenia. Nie zapominajmy, że to KURACJA musimy dać jej czas, jeżeli paliliśmy latami, nie będziemy w stanie odwyknąć po tygodniu czasu. Daliśmy organizmowi zamiennik- skuteczny, podobny- ale jak mu go przestaniemy dostarczać , on sam się upomni ᵔᴥᵔ

W przypadku  niepowodzenia producent zaleca, aby wznowić kuracje po upływie 2-3 miesięcy, tak też zrobiła moja mama i mój brat więc za 2 podejściem rzucili palenie. Mam nadzieje, że na dobre!
Jak wspominałam, mój brat jest weteranem dlatego też w domu znalazł się zamiennik Tabexu, czyli Desmoxan, zawiera tą samą substancję czynną, różni się jedynie formą (kapsułki ) ceny są  obecnie zbliżone do siebie. Jeszcze w ubiegłym roku Desmoxan był znacznie droższy.


A CO ZE SKUTKAMI UBOCZNYMI ?

Koronna zasada wszystkich leków- każdy MOŻE WYWOŁAĆ skutek uboczny. Musimy mieć świadomość, że dla naszego organizmu wszystko jest chemią i każdy reaguje indywidualnie. W ulotce wskazane są oczywiście najczęściej występujące dolegliwości, ale producent podkreśla również, że przyczyną nie koniecznie jest sam lek, ale odstawienie papierosów. Lek ma nam pomoc łagodniej znosić nieprzyjemne skutki odstawienia, ale nie gwarantuje, że pójdzie gładko i wykona wszystko za nas. Moja mama nie odczuwała niczego, mój brat czuł rozdrażnienie, a mi dokuczały mdłości i osłabienie/ zmęczenie. I patrz Pan, rodzina, te same geny, a jednak każdy inaczej to odczuł - no poza mamą, ale ona wpadła w PUŁAPKĘ NR 3, ale o tym dalej.  Pełna ulotka tutaj. Objawy niepożądane najczęściej występują na początku kuracji i ustają w trakcie. Na koniec ze strony producenta takie ładne zakończenie : 
"Pamiętaj, że oczekiwane korzyści ze stosowania leku są z reguły większe, niż szkody wynikające z pojawienia się działań niepożądanych."
Sięgając pamięcią , faktycznie - im bliżej końca kuracji tym rzadziej czułam jakiekolwiek dolegliwości. Nie mogę się nie zgodzić, korzyści przewyższyły krótkotrwałe skutki uboczne, ale przecież o to mi chodziło ᵔᴥᵔ




DLACZEGO NIE PRZYTYŁAM ?


Największą obawą palaczy i moją również, jest przytycie po rzuceniu palenia. Pozwoliłam sobie to zostawić na koniec, ponieważ jest to warte chwili refleksji. Osobiście nie przytyłam w czasie ani po kuracji, a nawet nieco spadła mi waga . Przyczyniły się do tego dwie rzeczy : mdłości i brak apetytu spowodowany Tabexem i wystrzeganie się PUŁAPKI NR 3 w którą wpadła moja mama. Papieros był moim milczącym i wiernym towarzyszem dla wielu sytuacji tych najlepszych i najgorszych. 
Początkowo miałam  chwile słabości i sytuacje w których, myślałam żeby rzucić to w cholerę i wrócić do palenia. 

Odczułam to dotkliwie przy ubieraniu choinki, a był to początek mojej kuracji. To była malutka żywa choinka kupiona w doniczce, wymagała wyciągnięcia i dołożenia ziemi, żeby stała prosto. 
Nie wyglądała, ale była jednak ciężka i do tego strasznie mnie kuła za każdym razem jak ją poprawiałam, szarpałam się z nią 40 min. Rozzłościłam się i byłam bliska płaczu, bo nie umiałam ustawić głupiej choinki, pomyślałam o papierosie- że poszłabym zapalić na balkon- on by mi pomógł, uspokoił mnie i po powrocie uporałabym się z z choinką. Ogarnęła mnie podwójna głęboka rozpacz, ponieważ, zdałam sobie sprawę, że już jestem w 6 lub 7 dniu i nie mogę zapalić i wiedziałam, że nawet gdybym zapaliła to papieros nie będzie tak samo smakował, on nie da mi ukojenia i satysfakcji. Poczułam pustkę i samotność , jak to już 'niczego' takiego nie będzie nic/nikt mi 'pomoże' w takich sytuacjach? Zaczęłam myśleć, poszukiwać nowych 'przyjaciół' i znalazłam...może tak coś słodkiego? Nie miałam apetytu, wręcz nie jadłam ... i musiałabym wmuszać tą słodkość w siebie, ale myślałam o tym jak o pocieszeniu. Trwałam  w tej beznadziejnej i tragicznej na tamtą chwilę sytuacji po czym wyrwał mnie dzwonek do drzwi. To był kurier.


Moja uwaga została przerzucona na kuriera i odebranie paczki,chwile nam to zajęło bo było ich kilka. To sprawiło, że myślami oderwałam się od mojego tragicznego losu ( ᵔᴥᵔ) i wróciłam do prostowania tej choinki.  Wszystko szczęśliwie się ułożyło, choinka się wyprostowała, została pięknie ubrana, a ja siadłam już na kanapę i cieszyłam się jej widokiem. 
Wtedy do mnie dotarło, że prawie wpadłam w 
PUŁAPKĘ NR 3 Myślę, ze nie da się uniknąć tego wypełnienia pustki dlatego wybiera się to co sprawia nam przyjemność i najlepsze jest wtedy jedzenie. Im bliżej było do końca kuracji tym bardziej odczuwałam potrzebę wypełnienia pustki, ponieważ wrócił mi apetyt. Musiałam sobie zająć czymś ręce (nuda), coś musiałam zrobić po jedzeniu, i jakoś zakończyć dzień. Moim odkryciem było picie herbat, różnych, przeróżnych. Zawsze miałam "tryb wielbłąda" mogłam o dwóch kubkach kawy cały dzień przetrwać. Obiecywałam sobie tyle razy, że w końcu zacznę pić tyle ile trzeba , wiedziałam że to musi mi wejść w końcu w krew. Uwielbiam zieloną herbatę, więc zaopatrzyłam się w kilka odmian, potem stwierdziłam, że dla urozmaicenia i zdrowia dołożę skrzyp i pokrzywę, siemię lniane, potem rumianek dla smaku i tak zostało do tej pory. Zrobiłam z tego rytuał, wypełniłam pustkę,myślę, że dokonałam dobrego wyboru,polecam się zastanowić w jaki sposób możemy sobie pomoc, niestety mama wybrała jedzenie i teraz zmaga się z kilogramami. Mam nadzieje, że wpis będzie dla kogoś pomocny, może go popchnie ku lepszemu ᵔᴥᵔ Warto, warto i jeszcze raz warto !


tcmi